O mnie

Moje zdjęcie
Poland
do przodu kroczki dwa-do tyłu jeden lub wcale.ŻYJĘ..JESTEM(Proszę nie kopiować-wszystkie Obrazy i fotki ,wpisy-mojego autorstwa są i niech u mnie zostaną...Dziękuję)

ZAPRASZAM krystynkabaj

Powstała ta stronka abym mogła odwiedzać interesujące blogi,zachwycać się komentować.Jest tutaj też dużo obrazów,obrazków które mojego autorstwa są.To moje hobby-amatorskie malowanie,rysowanie,kolor.Po prawej stronie u góry naciskając na obraz z kotkiem wejdziesz na mój drugi blog.Niżej obrazki (roża,fotografia,wazonik,kwiat w wazonie,słonecznik,malwa)pozwalają zobaczyć moje dokonania -a więc zapraszam. Krystyna

piątek, 21 czerwca 2013

Wycieczki3


Droga powrotna z Gliwic (edytuj)
piątek, 19 marca 2010 16:25


Skocz do komentarzy pod wpisem

JEDZIE POCIĄG.... Wpis ten został przypadkowo usunięty-wraca bo już niezadługo będę znów jechała z wioseczki W do miasteczka G i odwrotnieJeżeli będą wrażenia-opiszę.....To już są. wspomnienia...Tak sobie siedziałam...siedziałam-troszku zapisywałam w pamięci obrazki z w pociągu bycia.....Było ...oj było wesoło..i nie czułam dalekości trasy tej....Droga powrotna z miasteczka G...planowy odjazd pociagu 14:01.Trudno w to uwierzyc ale tak odjechał zgodnie z rozkładem jazdy tym.Znależć miejsce to niełatwa sztuka,lecz jechałam z bardzo obrotną fajną,mlodą dziewczyną poznaną tam gdzie byłam te dni kilka .Siadamy, stron zamiana no bo ja sobie wymysliłam ,że Ja w tą a nie tamtą stronę siedzieć muszę.. Koleżanka zgodzila sie,nawet nie zdziwiona-no może troszku zdziwienia zobaczyłam w jej oczętach ale nie skomentowała przez wzgląd na moje starszeństwo i to że marudna już troszku mogę być.....Obie zajmowałysmy miejsca przy drzwiach...A PASAZEROWIE przedziału tego to** Strona kolezanki|-kolo okna: grzeczniutki,wysoki,czarniutki,ładniutki z burzą roztrzepanych kręconych włosow( po co chłopcu włosy takie?no ale wygladał super!) daję mu osiemnascie roczkow.Obok rozparty na siedzeniu łysawy,grubawy w bluzce dresopodobnej biało i krem,podsypial z głowa bardzo do góry i tyłu a przy tym otwierał usta coraz szerzej .Zima to bezpiecznie mógł tak otwarty siedziec,nie ma much i innych stworzonek latających.Obok ładniutka,mlodziutka nieumalowana z czerwono-różowym laptopkiem,podnosiła głowę i sprawdzała gdzie patrzy ten JEJ własny.Moja strona to:Skromniutka,młodziutka w okularkach, dziewczyneczka ładna,spogladająca co chwilke na burze lokow i zawstydzona czy ktosik nie dostrzegł zainteresowania jej...Obok,przystojny,wyprostowany z głowa wysoko partner różowej od laptopa zezujacy na roztrzepaną która dosiadła sie w takiej krotkiej czerwonej.Ona też zezowała i sprawdzala jakie wrazenie wywiera ,pokazujac białe ząbki zgrabne nóżki i dekoldzik ten......no taki nawet ten! Z zadowoleniem stwierdziła w duchu ze fajnie jest,wyróżnia się bielą ,czerwonością i siebie pewnością (to sie czuło ).Na mnie rozpychała się ta co włosy brązowe w żółte pasma pomalowała i ostry róż na paznokciach jej osiadł.Miała skoroszyty i cosik pisała , mruczando do siebie uskuteczniając.Ukradkiem przyglądała się lokom kręconym,nagle wstała i drzwi łup,bo przeszkadza hałas w nauce Jej. No prawda głosno zachowywały sie dziewczyneczki i chlopcy w wieku jej,śmiałi się niewiadomo z czego ,do kogo i dlaczego...Za chwilkę drzwi zostały otwarte bo bardzo grzali,oj bardzo grzali-az niewiarygodne jak gorąco jest,tak stwierdziła Róż znad skoroszytu stawiając w słup wzrok i przenosząc go pomaleńku na loczki..Kręcony ubrał buzię w usmiech. i tak zamarł radością pomalowany...Na moment ten wkroczyła do akcji czerwona sukienka.Oczy jej biegały dookoła głowy i zatrzymały sie na burzy loków.Natychmiast została wzrokiem skarcona przez paznokcie .Przeniosła więc wzrok na przystojniaka ,wtedy we wsciekłość laptopik wpadł ,skarcił czerwoną odrzucając głowę w bok i świdrując SWEGo.Otwarty- na łapanie tego co fruwa- miał komfort,w typie nie był!Czerwona wysiadła,znudzony otwarty poszedł sobie,i różowe paznokietki usiadły koło loków -razem czytali z jednej karteczki .Burza lokow i paznokcie ostry róż pięknie wyglądali blisko siebie,ach pięknie wyglądali-pasowało nawet kolorystycznie...Wprawili we wspaniały nastroj laptopik-mogła odetchnąć -było juz bezpiecznie.Kontrola bilecików-razy trzy bo zmiana konduktorów.Przy drugiej kontroli zgubiłysmy bilecik(jedna z Nas-nie napiszę która...cha...cha...).Powywracałysmy wszystko na strone druga-nie ma...Rundy po korytarzach ze wzrokiem wbitym w podłogę koloru niewiadomego. Slalom miedzy młodymi -,grzeczne dzieciaki podnosiły się z plecaków i nawet pomagały szukać....Od Poznania wypisano nowy bilet.Wymieniłyśmy z koleżanką adresiki- i :Ja wysiadłam w mniejszym miasteczku na S-Ona do większego miasta na S pojechała dalej.Wysiadłam ,pociag przyjechał punktualnie -brawo kolej.(Tylko troszku za mało wagoników na taką trasę. było..) Ciutkę przed 22:00 a więc szybciutko do taksóweczki bo jeszcze taryfa dzienna...Dzienna? SZOK!Taksówka !!!!Do mojej wioseczki na W 20 min kosztowało prawie tyle co jazda pociągiem pospiesznym z miasta G.8 godz.-prawie przez Polskę całą .Pan taryfiarz władca pewnikiem przygłuchawy był,nie reagował na moje wywody.Rozlużniony,uśmiechnięty po skasowaniu pieniążków,-trzasnęły drzwi-ledwo zdazyłam zabrać nogi i porwac bagaż....Hm.....Wracam do poczatku opowiesci tej-bo była jeszcze bardzo dużo za duża młoda babcia z fajniutką wnusią .Na korytarz zaś ciagle wychodzłl nerwowy chłopak z wąsem-głośno do komórki krzyczał że: zgubił papiery z adresami,numerami i chce nowe bo nie wyjedzie,nie wyjedzie i już!.Darł się ,że nie pamięta dokąd ma jechac,po co ma jechać i kto ma na niego czekac-to jakisi zanik pamięci po imprezie pewnikiem był...Czułam perfumy mocne,nocne!Cisza się zrobiła na korytarzyku pociągowym tym i w przedzialikach-byliśmy ciekawi czym skończy się rozmowa komórkowa ta.....Zmęczył się biedaczek,usiadł blisko mnie i ze zmęczenia pochrapywał a główeczka opadała na ramię me,naprostowywałam go odpychając leciutko na stronę młodszej koleżanki.Cichutko zachowywaliśmy się-niech śpi maleństwo-może sobie cosik przypomni,cosik zapomni.....No i moja wspaniała komóreczka nie popisała się bo oczywiście rozładowana byla...Konsekwencje tego były powazne-ale to juz całkiem inna opowiastka jest.Krystyna


Komentarze
Skocz do dodawania komentarzy
dodano: 22 marca 2010 13:16

Klik dobry:) Przychodzę z rewizytą, rozsiadam się, by się porozglądać w tematyce Twojego blogu. Pozdrawiam serdecznie:)

autor grycela

blog: afrykamoja.bloog.pl
dodano: 22 marca 2010 13:08

:) zawsze cos sie dzieje :) Pozdrawiam :)

autor Maarta

blog: www.kocham-ks.bloog.pl
dodano: 20 marca 2010 14:16

Kiedy się podróżuje można się się spotkać z przeróżnymi sytuacjami i można spotkać ludzi o różnych charakterach, różnej osobowości i różnym usposobieniu. Dobrze, że ludzie są jak kolory...każdy ma inny urok. pozdrawiam

autor czarnawrona12

blog: czarnawrona12.bloog.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz